Przejdź do treści
Strona główna » Aktualności » Wrocławski patoglamour w Centrum na Przedmieściu – „Gwiazdy tańczą na głodzie” w Układzie Formalnym

Wrocławski patoglamour w Centrum na Przedmieściu – „Gwiazdy tańczą na głodzie” w Układzie Formalnym

fot. Tobiasz Papuczys

„Gwiazdy tańczą na głodzie” to pierwsza w tym roku premiera Teatru Układ Formalny (7.02.2026). Spektakl w reżyserii Michała Walczaka – reżysera, dramatopisarza i dyrektora warszawskiego Teatru Rampa – jest typowo wrocławską satyrą na show-biznes, ale i codzienność, w której przyszło nam żyć. Całość zrealizowana z humorem, w dodatku w muzycznym wydaniu. Na scenie oglądamy cały zespół Układu – choć niektórych aktorów trudno rozpoznać w ich kreacjach.

Porozmawiajmy o uzależnieniach

W fabułę wprowadza nas dr Daria Gorączko (Wiktoria Czubaszek). Na widowni zapada krępująca cisza, gdy okazuje się, że będziemy rozmawiać o naszych uzależnieniach. Już niemal zebrałem się na odwagę, by przyznać się do własnego uzależnienia od kawy, o której myśl pojawia się tuż po przebudzeniu. Na szczęście nie każdy dochodzi do głosu, a z opresji ratuje nas siódemka patocelebrytów uzależnionych od najróżniejszych rzeczy.

Bohaterowie trafiają do nowatorskiego reality show produkowanego przez wchodzącą na rynek platformę Nightflix. Poznajemy m.in. piosenkarkę uzależnioną od lajków, kobietę niepotrafiącą żyć bez operacji plastycznych czy nastolatka zależnego od matki i własnych fantazji seksualnych. Program nastawiony jest na oglądalność i zdobywanie uwagi widza za wszelką cenę. Jako publiczność czujemy niesłabnącą ciekawość i w pewnym sensie stajemy się współodpowiedzialni za to, co dzieje się na scenie.

Spektakl celnie pokazuje, jak problem uzależnień wykracza dziś daleko poza stereotypowe używki. Coraz częściej dotyczy technologii, mediów społecznościowych, seksu, kultu ciała czy lęku przed wypadnięciem z obiegu – FOMO (ang. fear of missing out). Na kolejne „niestandardowe” uzależnienia zapewne nie będziemy musieli długo czekać.

fot. Tobiasz Papuczys

Wrocławski spektakl na „Trójkącie”

Twórcy umiejętnie wplatają w spektakl elementy rozpoznawalne dla mieszkańców miasta. Akcja osadzona jest na wrocławskim „Trójkącie Bermudzkim” – dziś przestrzeni poddawanej rewitalizacji. Off w takim wydaniu mógł wydarzyć się więc tylko we Wrocławiu.

W jednym z zaułków pojawiają się genialne szczury-pacynki, wywołujące entuzjastyczne reakcje widowni. Aktorzy sięgają po środki teatru lalkowego – coraz rzadziej spotykanych nawet w teatrach lalek. Epizodycznie pojawiają się również postaci zasłużone dla kultury: Jerzy Grotowski, Agnieszka Osiecka czy Zbigniew Cybulski.

Off muzyczny, dramatyczny, lalkowy

Spektakl wymyka się prostym klasyfikacjom. Jest jednocześnie muzyczny, dramatyczny i lalkowy – po prostu offowy. Zespół teatru daje się poznać jako kolektyw swobodnie operujący różnymi środkami wyrazu scenicznego. Postaci są wyraziste, jednoznacznie nakierunkowane na swoje potrzeby, a mobilna scenografia pozwala przenosić się błyskawicznie z miejsca w miejsce.

Dla mnie momentami forma zbyt mocno skręcała w stronę absurdu – niektóre sceny „odjeżdżały” bardziej, niż bym oczekiwał. Widz lubi, gdy opowieść pozwala spokojnie dopasowywać kolejne puzzle układanki. Tutaj nie mamy też komfortu widza wszechwiedzącego – stopniowo zanurzamy się w wydarzenia i psychikę bohaterów. Część wątków została jedynie zasygnalizowana (lub dopowiedziana w programie), nie zawsze w pełni wybrzmiewając na scenie.

Te Gwiazdy mogą zatańczyć i dla Was

Choć sam tytuł – „Gwiazdy tańczą na głodzie” – mógłby wskazywać na pokrewieństwo z popularnym kiedyś programem „Gwiazdy tańczą na lodzie”, nie mają one zbyt wiele wspólnego. Spektaklowa wersja to błyskotliwa, osadzona lokalnie, ale uniwersalna w tematyce opowieść o naszych współczesnych problemach – podana w krzywym zwierciadle patoglamouru. Zdecydowanie warto zobaczyć tę, jak i inne produkcje Teatru Układ Formalny, który skłania do pochylenia się nad tematami, na które nie zawsze łatwo jest rozmawiać.

Krzysztof Antonik
teatralnie.pl